 Urodziłem
się w sierpniu, a właściwie w drugiej połowie
sierpnia (znak zodiaku na zdjęciu;-)). Jakieś 30 lat
temu. To tak na wesoło, a trochę na poważniej, to w
chwili obecnej pracuję w branży komputerowej i to w
dużej mierze spowodowało, że interesuję się pisaniem
w HTML'u. Zawartość stron jest jednak odmienna i
prezentuje tematy związane ze środowiskiem wodnym,
wędkarstwem, nurkowaniem i podróżami.
Od kilkunastu lat moją pasją jest łowienie pstrągów i
lipieni, głównie na sztuczną muchę. Wędkarskie
zainteresowania pchnęły mnie na studia na Wydziale
Ochrony Wód i Rybactwa Sródlądowego, które ukończyłem
stając się dyplomowanym ichtiologiem (praca
"Ocena stanu
pogłowia ryb i jakości wędkowania w rz. Pasłęce"; do obejrzenia w PDF, 6MB).
W czasie studiów z
grupą zapaleńców uczestniczyłem aktywnie w ochronie
populacji pstrąga potokowego w dorzeczu Pasłęki
zakładając klub "Passaria" (Olsztyński Klub
Pstrągarzy), oraz w każdej wolnej chwili jeździłem w
różne miejsca Polski w "poszukiwaniu" okazów ryb
łososiowatych (San, Dunajec, Czarna Hańcza, Kwisa,
Drawa, Gwda, Słupia, Parsęta, Biała Lądecka, Gołdap,
Łyna, Pasłęka, Łupawa, Dobrzyca, Czernica, itd...).
No i uczyłem się od kolegów z południa, którzy
studiowali razem ze mną, wykonywania sztucznych much.
Teraz to jest raczej chleb powszedni, ale w latach
80-tych muszkarzy w płn. Polsce było niewielu. Część
tych wyjazdów zosta(-nie)ła opisana na moich
stronach.
Połączenie mojego hobby i nauki realizowałem
prowadząc zarybienia i odłowy w dorzeczu Pasłęki,
gdzie w zamian za prowadzone działania gospodarcze
Wojewódzki Konserwator Przyrody udostępniał mi i
innym zapaleńcom do wędkowania najciekawszy odcinek
rzeki (Pelnik-Gamerki).
Ponieważ i ryb w rzekach co raz mniej, ubyło
przyjaciół-wędkarzy (przeprowadzka do Warszawy) i
czasu wolnego, dlatego ryby odeszły na plan trochę
dalszy. Aby znaleść się nad wodą jeżdżę 1-2 razy w
roku z grupą znajomych (ale już nie pstrągarzy) na
kilkudniowe spływy pontonowe ciekawszymi rzekami. No
i nurkuję. Przez kilka lat "ćwiczyłem" w ABC,a od
niedawna z akwalungiem (CMAS*, PADI Rescue Diver, ANDI CSU). Fajnie jest tak
sprawdzić "od spodu" co tam siedzi w tej głębinie. A
wszczególności w jez. Narty, gdzie stawiałem pierwsze
wędkarskie kroki i które na przełomie lat 70/80 roiło
się od okazów okoni i szczupaków. Gdzie przejrzystość
wody nawet dzisiaj wynosi z 5m. Nawet w pochmurny
październikowy dzień na dwudziestu paru metrach jest
widać dno bez używania latarki!
A tak na co dzień, to pracuję w Dziale Marketingu i
dzięki ukończeniu drugiego fakultetu na SGH (
Zarządzanie i marketing) jestem,
jak to sam nazywam, najlepszym rybakiem wśród
komputerowych menedżerów, albo odwrotnie... To
ostanie porównanie dedykuję osobom, które nie znają
moich przyrodniczych i rybackich pasji, chociaż na co
dzień znają mnie nieźle.
|