strona główna
Księga gości
Odwiedziłeś moją stronę? Spodobała Ci się? A może masz jakieś krytyczne uwagi? Wpisz się do KSIĘGI GOŚCI.
Google


Szukaj w sieci
Szukaj w tej witrynie
Kliknij, aby zobaczyć prognozę dla Warszawy.
Mój znak zodiaku.Urodziłem się w sierpniu, a właściwie w drugiej połowie sierpnia (znak zodiaku na zdjęciu;-)). Jakieś 40 lat temu. To tak na wesoło, a trochę na poważniej, to w chwili obecnej pracuję w branży komputerowej i to w dużej mierze spowodowało, że interesuję się pisaniem w HTML'u. Zawartość stron jest jednak odmienna i prezentuje tematy związane ze środowiskiem wodnym, wędkarstwem, nurkowaniem i podróżami.
Od kilkdziesięciu lat moją pasją jest łowienie pstrągów i lipieni, głównie na sztuczną muchę. Wędkarskie zainteresowania pchnęły mnie na studia na Wydziale Ochrony Wód i Rybactwa Sródlądowego, które ukończyłem stając się dyplomowanym ichtiologiem (praca "Ocena stanu pogłowia ryb i jakości wędkowania w rz. Pasłęce"; do obejrzenia w PDF, 6MB). W czasie studiów z grupą zapaleńców uczestniczyłem aktywnie w ochronie populacji pstrąga potokowego w dorzeczu Pasłęki zakładając klub "Passaria" (Olsztyński Klub Pstrągarzy), oraz w każdej wolnej chwili jeździłem w różne miejsca Polski w "poszukiwaniu" okazów ryb łososiowatych (San, Dunajec, Czarna Hańcza, Kwisa, Drawa, Gwda, Słupia, Parsęta, Biała Lądecka, Gołdap, Łyna, Pasłęka, Łupawa, Dobrzyca, Czernica, itd...). No i uczyłem się od kolegów z południa, którzy studiowali razem ze mną, wykonywania sztucznych much. Teraz to jest raczej chleb powszedni, ale w latach 80-tych muszkarzy w płn. Polsce było niewielu. Część tych wyjazdów zosta(-nie)ła opisana na moich stronach.
Połączenie mojego hobby i nauki realizowałem prowadząc zarybienia i odłowy w dorzeczu Pasłęki, gdzie w zamian za prowadzone działania gospodarcze Wojewódzki Konserwator Przyrody udostępniał mi i innym zapaleńcom do wędkowania najciekawszy odcinek rzeki (Pelnik-Gamerki).
Ponieważ i ryb w rzekach co raz mniej, ubyło przyjaciół-wędkarzy (przeprowadzka do Warszawy) i czasu wolnego, dlatego ryby odeszły na plan trochę dalszy. Aby znaleść się nad wodą jeżdżę 1-2 razy w roku z grupą znajomych (ale już nie pstrągarzy) na kilkudniowe spływy pontonowe ciekawszymi rzekami. No i nurkuję. Przez kilka lat "ćwiczyłem" w ABC,a potem z akwalungiem (CMAS*, PADI Rescue Diver, ANDI CSU). Fajnie jest tak sprawdzić "od spodu" co tam siedzi w tej głębinie. A wszczególności w jez. Narty, gdzie stawiałem pierwsze wędkarskie kroki i które na przełomie lat 70/80 roiło się od okazów okoni i szczupaków. Gdzie przejrzystość wody nawet dzisiaj wynosi z 5m. Nawet w pochmurny październikowy dzień na dwudziestu paru metrach jest widać dno bez używania latarki!
A tak na co dzień, to pracuję w Dziale Marketingu i dzięki ukończeniu drugiego fakultetu na SGH ( Zarządzanie i marketing) jestem, jak to sam nazywam, najlepszym rybakiem wśród komputerowych menedżerów, albo odwrotnie... To ostanie porównanie dedykuję osobom, które nie znają moich przyrodniczych i rybackich pasji, chociaż na co dzień znają mnie nieźle.

Valid XHTML 1.0!

Copyright © 1999-2016 Adam Pawtel (abyss@pawtel.pl)

Poprawny CSS!

statystyka