strona główna
Księga gości
Odwiedziłeś moją stronę? Spodobała Ci się? A może masz jakieś krytyczne uwagi? Wpisz się do KSIĘGI GOŚCI.
Google


Szukaj w sieci
Szukaj w tej witrynie
Kliknij, aby zobaczyć prognozę dla Warszawy.
Strona główna > Ryby > Marózka

Marózka.

(tekst powstał w lutym 02')

Mapa Marózki Rzeka Marózka płynie niedaleko Olsztyna. Główne punkty odniesienia to Waplewo, Swaderki, Kurki. Jest to dość krótki ciek, przepływający przez kila jezior. W chwili obecnej można Marózkę podzielić na dwie odrębne części: górną i dolną. Obie części rozdziela ośrodek hodowli pstrąga tęczowego Swaderki. Części górnej praktycznie nie znam, ale zainteresowanych mogę odesłać do opisu Mariana Paruzela z WW nr 10'2000 ("Środkowa Marózka"). Z tego co wiem to nadal można złowic tam niezłego pstrąga, ale raczej przy dużym farcie co do stanu wody (wysoka, mętna), co przy wypływie z jeziora nie jest częste. Okolice jeziora Mielno, to rejon, gdzie padł rekord Polski (73 cm, 4,4 kg, 13-08-1970, Mieczysław Pawlikowski). Oprócz pstrągów w Marózce można się było liczyć z braniem troci jeziorowej (jez. Święte). Sam osobiście takowej w rzece nie spotkałem. Moim zdaniem niewykluczone jest, że część dużych pstrągów spędzała sporo czasu w jeziorze, a do rzeki wpływała okresowo. Dwuśrodowiskowych okazów raczej nie da się odróżnić, jeżeli miały choćby śladowe ilości czerwonych kropek.

To w Marózce w 1983r. złowiłem pierwszego potokowca. Nie w Pasłęce, ale właśnie w Marózce. No i nie jednego, a trzynaście. Oczywiście wszystkie trafiły z powrotem do wody, ponieważ ledwo przekraczały ówczesny wymiar 25 cm. Przynętą był srebrny, 6-cio gramowy Droppen, jeden z dwóch, które wówczas posiadałem.;-) Powodem wyboru Marózki był brak zezwolenia do wędkowania w Pasłęce. Zezwolenia rozchodziły się różnymi drogami i dla sporej rzeszy wędkujących były praktycznie niedostępne. No i w Marózce złowiono pstrąga, który był rekordem Polski . Co prawda pierwsze "oględziny" wody nie sugerowały obecności takich olbrzymów, no ale będąc początkującym cieszyłem się, że w czystej wodzie, bez konieczności głębszego brodzenia (butospodnie były prawie nie do kupienia do lat 90-tych, jeżeli ktoś tego nie wie/nie pamięta) można złowić kropkowańce. Najlepszym czasem do łowienia okazał sie marzec, gdy zaczynał się topić śnieg. W czasach gdy nie było anomalii pogodowych dość łatwo taki moment można było wyłapać. Przy ujściu do jez. Świętego widziałem fantastyczny wiosenny ciąg cert, jakiejś lokalnej populacji, o której wiadomo, ale nikt tego chyba dokładniej nie badał, mimo że to ciekawe zjawisko z ichtiologicznego punktu widzenia.

Obecnie łowisko nie jest chyba zbyt popularne. Właścicielem wody jest Gospodarstwo Szwaderki. I to jest duży plus, który polega na tym, że można bez kłopotu wykupić licencję w Szwaderkach, lub sklepach wędkarskich w Olsztynie i łowić bez "duszy na ramieniu", jak to dawniej bywało. Woda jest przepiękna. Z reguły bardzo przejrzysta, a więc trudna, jeżeli chodzi o podejście większej ryby. Większość miejscówek da się obłowić z brzegu. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Sporo jest typowych "zwałek", ale też całkiem sporo podmyć i rynienek. Najwięcej dużych ryb złowiono pod korzeniami w podmyciach. Podobno Swaderki dorybiają wodę tęczakiem. Sprawdzę to wkrótce i do opisu dodam suplement z aktualnymi zdjęciami i wrażeniami z połowu.

Suplement (07.03.2002).

No więc po 7 latach przerwy połowiłem w Marózce. Jeden dzień na dole, a jeden dzień na górze. Na dole woda piękna. Ale niestety rzuca się w oczy sterylność odcinka. Chyba kajakarze powyciągali z nurtu większość przeszkód. Raczej jest mało prawdopodobne, aby rzeka sama tak się oczyściła z pni i zwałek. Mimo fajnych warunków i niezłej pogody, ryb praktycznie nie stwierdziliśmy. Jakiś krótki pstrążek gdzieś tam przemknął, ale to wszystko. Parę zdjęć i do domu. Tak więc dolna Marózka jest chyba dla niedzielnego spacerowicza, lub estety.

Galeria zdjęć z odcinka jez. Święte-Swaderki:


Ujście Marózki do jez. Świętego


Górny odcinek z kolei jest przeciwieństwem dolnego. Totalne bagna, krzaki, a właściwie dżungla wiklin i drzew. Dawno nie łowiłem w tak ekstremalnym terenie. Ale woda bardzo przyjemna: podmyte burty, zatopione pnie, całkiem głębokie dołki i rynienki. Trochę trudno tu trafić. Zdjęć z tego odcinka niestety nie zrobiłem. Jezeli chodzi o wędkarskie wyniki, to nic nie osiągnąłem. Być może ze względu na gwałtowne ochłodzenie i mróz z opadami śniegu. Pogoda podła, ale raczej nie pstrągowa.

Valid XHTML 1.0!

Copyright © 1999-2010 Adam Pawtel (abyss@pawtel.pl)

Poprawny CSS!

statystyka