strona główna
Księga gości
Odwiedziłeś moją stronę? Spodobała Ci się? A może masz jakieś krytyczne uwagi? Wpisz się do KSIĘGI GOŚCI.
Google


Szukaj w sieci
Szukaj w tej witrynie
Kliknij, aby zobaczyć prognozę dla Warszawy.
Strona główna > Ryby > Pasłęka-Wapnik 06'
Pasłeka, Wapnik 10.2006
(tekst powstał w październiku 06')

Sentymentalnych podróży ciąg dalszy: tym razem jedziemy na dwa dni z namiotem :) Sentymentalnych, bo przecież pierwszy raz byłem tutaj na wędkarskim biwaku jakieś dwadzieścia lat temu! Nie łowiliśmy wtedy lipieni, tylko pstrągi, a muchówkę to raczej znaliśmy jedynie z fotografii. Wbrew pozorom wybranie się z namiotem nad Pasłekę nie jest wcale łatwe. Rzeka jest w naszych zmotoryzowanych czasach dosyć blisko Olsztyna, więc po rybach można spokojnie wrócić (biwakowanie nie jest koniecznie, wiec motywacja do tego wysiłku spada...). Jest to rezerwat, więc normalnie nad brzegiem rozbijać się nie wolno, zresztą tak samo jak w każdym innym lesie. No i generalnie trzeba rzekę znać bardzo dobrze, aby w ogóle jakieś sensowne miejsce znaleść. Na szczeście takie miejsce istnieje. Jest to nasada tzw. dużej pętli, czyli dosyć spora łąka, która jeszcze do niedawna była nawet koszona. Łąka na pętli okazała się idealna. Dojazd do niej został zaorany, samo wejście zarosło na gęsto krzakami, więc po przebiciu się przez nie mieliśmy gwarancję ciszy i spokoju. Oczywiście pewnym minusem jest wędrówka z bagażami od drogi Wapnik-Świękity: naprawdę można sie zmęczyć, a na powrót pod górę lepiej zostawić trochę wiecej sił, niż się wydaje. Cały urok Wapnika: rzeka płynie w strasznym wąwozie i co rusz trzeba się wspinać na prawie pionowe ściany.

Wielka Pętla to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych odcinków rzeki. Co prawda Pasłęka na całym odcinku Pityny-Stolno płynie dosyć wartko, ale na tym odcinku jest naprawdę jak mały Dunajec. Wolniejsze fragmenty przecinają kamieniste bystrza, a całość otaczają strome zbocza tego przełomu. W terminologii kajakarzy najtrudniejsze jest bystrze powyżej ruin młyna w Wapniku, ale dla wędkarzy najciekawszy jest moim zdaniem ten fragment. Co chwila można wspaniale powędkować w długich rynnach. A to za kamieniami, a to w warkoczach włosienicznika. Bystrza kończą się wspaniałymi basenami spokojniejszej wody. W nurcie leży wiele powalonych drzew. Po wielu latach bywania w tym miejscu mogę powiedzic, że jest coś, co wyróżnia ten odcinek. Szczególnie jesienią. Na zboczach rośnie mieszany las, więc brodząc rzeką można podziwiać tęczę barw klonów i buków na tle innych (jeszcze) zielonych liści. Widok jest wspaniały. Niestety bardzo trudny do sfotografowania. W najbardziej widowiskowych miejscach rzeka płynie w kierunku południe-północ, więc słońce świeci prosto w obiektyw. Może to jest przyczyną braku zdjęć Wapnika w internecie? A może po prostu szkoda czasu na focenie, skoro ma się przed sobą tak atrakcyjne łowisko?

Czas na konkrety. Wielka Pętla jest trudna do znalezienia, więc zamieszczam jej lokalizację na mapce. Dla fanatyków nowoczesnych technologii mogę podać namiar GPS miejsca w którym zaczyna się polana i gdzie schodząć do rzeka trafiamy od razu na fajną rynnę: N54st02'05.16" E20st09'15.51". Pętlę można oczywiście obłowić idąć od Wapnika w górę i nawet nie zauważyć, że to jest właśnie to. Po prostu rzeka kręci i meandruje i nawet nie zauważymy, że wychodząc do góry możemy skrócić drogę (przeciąć nasadę pętli) o dobre kilkaset metrów. Idać od pętli pod prąd woda staje się coraz bardziej bystra, aż do miejsca które znane jest jako "trzy kamienie". 200 m powyzej 3 kamieni rzeka skręca ostro w prawo i spowalnia. Od tego miejsca łowić dużo trudniej i większość wędkarzy tutaj kończy. Górę lepiej obławiać od Pityn w dół. Lipieni w Pasłęce nie jest już zbyt wiele i na żadne "kabany" raczej nie ma co liczyć. Zachęcam wszystkich wędkarzy do wypuszczania złowionych ryb i do rezygnacji nawet z tego małego limitu 1 szt. dziennie, który od jakiegoś czasu na rzece obowiązuje. Może zmniejszenie limitu i zarybienia "Passarii" pozwolą populacji się odbudować. Brodząc widać niewymiarki, ale złowienie ryby pow. 32cm jest dosyć trudne. Od razu można się o tym przekonać, bo mimo wspaniałej pogody nie spotkałem nikogo poza dwoma spinningistami, którzy zwiali w las na mój widok. Brak "mięsa" i jednoczesny brak wędkarzy to niestety prawie w 100% wyraźny sygnał o rybostanie rzeki. Ale warto tam zajrzeć szukajac fajnej wody, ciszy i spokoju. Osobom czytającym te zapiski przypomnę z obowiązku raz jeszcze: musicie mieć pozwolenie od konserwatora ochrony przyrody, aby w Pasłęce wędkować. W tej sprawie polecam kontakt z Passarią, albo olsztyńskim PZW.

Valid XHTML 1.0!

Copyright © 1999-2010 Adam Pawtel (abyss@pawtel.pl)

Poprawny CSS!

statystyka