strona główna
Księga gości
Odwiedziłeś moją stronę? Spodobała Ci się? A może masz jakieś krytyczne uwagi? Wpisz się do KSIĘGI GOŚCI.
Google


Szukaj w sieci
Szukaj w tej witrynie
Kliknij, aby zobaczyć prognozę dla Warszawy.
Strona główna > Podróże > Jamajka

Opis wyjazdu na Jamajkę 092010.

(tekst powstał w październiku 10')

Lądujemy na lotnisku Montego Bay, na północnym zachodzie wyspy. Jest już po południu (15:00). Niby wcześnie, ale Jamajka wita nas deszczową pogodą i dużym zachmurzeniem. Tak to już jest w tropikach: jak grzeje, to nie ma gdzie się schować, a jak leje, to na całego. Tak dokładnie było.

Początek tym razem nie poszedł zbyt gładko. Do hotelu Riu Negril dotarliśmy z lotniska w korkach. Posiedzieliśmy co prawda nie za długo i poszliśmy spać o dobrej porze, jak na czas lokalny. Ale ciężko było wyregulować klimę za pierwszym razem i ciągle się budziliśmy. A przy otwartym oknie spać się nie da. Na dworzu panuje hałas porównywalny z włączonym autoalarmem. Pierwszy raz się z tym spotkałem: to małe żabki tak "nadają" (tree frog). Jak tylko się robi ciemno, zaczynają gwizdać. Coś niesamowitego! Podobno zdarzają się turyści, którzy ten hałas reklamują na recepcji. No i lokalesi mają ubaw :-) Już po wyjeździe na kilku forach znalazłem wpisy, żeby Jamajkę omijać szerokim łukiem, bo tam się nie da spać. Jak taki "gwizdacz" wpadnie nocą do pokoju, to na pewno jesteśmy bez szans. Ale przy zamkniętych oknach to ja akurat nie miałem problemu.

Po nocy z żabim koncertem nie pływamy w błękitnym oceanie. Ani nawet w basenie. Uderzamy od razu grubo i z samego rana jedziemy w dżunglę do parku linowego. Może gdybym się trochę bardziej wyspał i odpoczął, to byłoby łatwiej. Jak ktoś lubi wspinaczkę, to polecam. Ale ja jakoś nie przepadam za śmiganiem między drzewami na linach i zjazdami po kilkadziesiąt metrów, albo za skokami w dół, to jest to naprawdę wyzwanie. Nie znałem wcześniej technik wspinaczkowych, więc jak doszło do zjazdu z platformy zawieszonej w koronach drzew na sam dół, to kilka osób chyba myślało o Pampersach. Trudy alpinistyczne wynagradzały wspaniałe widoki wybrzeża i oceanu, które roztaczały się z miejsca w którym byliśmy, czyli z dosyć wysokich gór.

Następnego dnia było już trochę łatwiej. Ale tylko trochę. Udaliśmy się w kierunku wschodnim do Dunn's River Falls (z przerwą po drodze na lunch i zwiedzanie klifowego wybrzeża). Wodospady są wyjątkowe. Nie jest to typowa kaskada, ale coś w rodzaju kilkudziesięciu tarasów wyrzeźbionych w wapieniu. Można do tej atrakcji podjechać w miarę blisko samochodem, potem ok. 20 minut pieszo i jesteśmy na miejscu. Czyli na plaży, gdzie rzeka wpada do morza. W kąpielówkach i jakichś butkach czeka nas powolna wspinaczka. Woda jest ciepła, skała nawet niespecjalnie śliska. W paru miejscach jest głębiej i można sobie trochę popływać (nareszcie...). Z wodospadów wracamy do hotelu i wieczorem odwiedzamy Rick's Cafe, czyli knajpę na klifie, z którego lokalni śmiałkowie skaczą do morza. Takie miejscowe Acapulco. Jest to miejsce słynne nie tylko ze skoków, ale i widoków zachodzącego słońca. Tym razem było pochmurno i widoki były takie sobie, ale i tak spędziliśmy czas bardzo miło w wynajętym dla nas barze.

Trzeciego dnia powziąłem mocne postanowienie, że nie po to jechałem taki kawał na Karaiby, żeby "pyrgać" po dżungli i wodospadach. Wziąłem się w garść i uderzyłem o świcie do bazy nurkowej. Sprawnie załatwiłem formalności i o 8-mej już płynąłem na rafę. W czasie kilku wypadów zwiedziliśmy dwa wraki samolotów, którym nie udało się dotrzeć do lotniska w Montego Bay, oraz popływaliśmy po całkiem fajnych rafach. Większego zwierza mało. Widać, że miejscowi mocno łowią. Ale jak już coś się trafi, to konkretnego: na pierwszym nurku manta, a później delfin. Podpłynął jak byliśmy na dekompresji i nawet nie zdążyłem włączyć aparatu. Zainteresowanych bazą nurkową i opisem miejsc nurkowych odsyłam na stronę Scuba Caribe przy hotelu Riu Negril (http://www.scubacaribe.com/riu_negril_en.htm).

Po paru dniach regularnych nurkowań i odpoczywania w basenach fajnie było znowu wrócić do zwiedzania. Na północnym wybrzeżu jest zespół jaskiń Green Grotto, w których występuje 21 gatunków nietoperzy. Tam właśnie się udaliśmy. Jaskinie powstały kilkadziesiąt milionów lat temu przez zalewanie skał przypływami morskimi. Mają sporą historię związaną z niewolnikami i innymi uciekinierami, a nawet piratami, którzy wykorzystywali labirynt, jako schronienie. Jaskinie są nieźle przygotowane dla ruchu turystycznego i nie są specjalnie trudne. Taki spacerek. W jednym miejscu jest krystalicznie czyste jeziorko. Na wielu ścianachjest sporo zielonych glonów, które podświetlone dają świetny efekt. Na Wikipedii podaja, że kręcono tu jeden z odcinków Bonda

Na zakończenie warto dodać, że to prawda hotele na Jamajce są takie jak w wielu inncyh, ekskluzywnych resortach. Że społeczeństwo składa się z małej grupy bogaczy, a reszta żyje na skraju ubóstwa. Że drogi sa marne, budynki przypominają lepianki. Że po Kingston to nocą lepiej nie chodzić. A może nawet i w dzień. Ale jest to kraj wyjątkowy i muzyka Boba Marleja żyje tu wszędzie. Jamajczycy są przyjaźni, niezbyt natarczywi, nawet jako handlarze. Żyją w duchu Rasta. Trochę na pokaz, a trochę z prawdziwego przekonania. Yeah Mon! Po paru dniach fajnie jest wpaść w ten spokojny rytm. Irie! Czyli be happy. Palenie ganji jest akceptowane (w sensie prawnym) tylko w muzeum Boba, ale chyba mało kto tego na wyspie przestrzega.

Tekst rozpocząłem nawiązaniem do pogody. A ta na sam koniec spłatała nam kolejnego figla: od Jamajki po Kubę zrobiło się kilka tajfunów. W hotelu powyrywało drzewa. Na plażę wyrzuciło łódki. Zerwało żyrandole w recepcji, a jak zdmuchnęło dwumetrową figurkę z brązu, to zrobiło się zupełnie nieciekawie. Odlot stanął pod znakiem zapytania. Nawet trudno było dojechać na lotnisko, bo w paru miejscach była powódź i zerwało asfalt. Na szczęście wszystko w ostatniej chwili się uspokoiło i wróciliśmy o czasie. Ale z duszami na ramieniu, jak samolot startował tuż po huraganie...

Valid XHTML 1.0!

Copyright © 1999-2011 Adam Pawtel (abyss@pawtel.pl)

Poprawny CSS!

statystyka